poniedziałek, 17 października 2011

Przelotna Myśl Numer 6 - Samotność


Z dnia 24 sierpnia 2011

Siedziała pod drzewem. W rękach trzymała książkę, jedną z kilkudziesięciu które posiadała w swoich zbiorach. Starała się skupić na treści, ale nic nie rozumiała. Co i rusz wracała wzrokiem do początku zdania, zdając sobie sprawę że w ogóle nie jest skupiona na tekście.
Zdenerwowana cisnęła książkę na trawę obok siebie. Popatrzyła chwilę na otaczający ją krajobraz po czym znów wzięła książkę, wiedząc, że i tym razem nic nie rozumie.
Niestety tak działała na nią złość. A była wściekła.
Zaczęła jeszcze raz od tego samego akapitu. W połowie trzeciego zdania westchnęła głośno i zamknęła książkę.
Popatrzyła chwilę na swoje buty. Na refleksy światła prześwitujące przez liście drzewa o które się opierała.
Jednak myślała o czym innym. O powodzie swojej złości.
Pozwoliła by gniew wypełnił ją, chociaż dobrze wiedziała ze nie powinna tego robić.
To mogło się źle skończyć.
Jednak nie mogła powstrzymać swojej złości. Tym bardziej ze była wściekła na swoich „przyjaciół”.
Było ich kilku. Lubiła ich. Wręcz uwielbiała, gdyż wyrywali ją z pustki i otępienia nazywanej potocznie „samotnością”.
Spędzała z nimi mnóstwo czasu. Śmiała się, wygłupiała, dobrze bawiła.
Słuchała ich. Uwielbiała ich słuchać.
Lecz gdy ona miała coś do powiedzenia. Oni nie słuchali jej.
Takie odnosiła wrażenie.
Możliwe, ze po prostu nie mówiła interesujących rzeczy.
Ale ona uwielbiała mówić. Potrzebowała kogoś kto by jej wysłuchał.
Opisu jej dnia, głupot które się wydarzyły.
Historii kłótni z rodzicami, bądź tego jak spadła ze schodów.
Jednak…
Nikt jej nie słuchał.
I mimo iż była pośród nich,
W głębi znów była samotna.

Przelotna Myśl Numer 5 - On


Nie chce go znać.
Jednak tak się nie da.
Nie chce pamiętać.
A jednak pamiętam
Nie chce się interesować.
A jednak od czasu do czasu odwali mi cos takiego by się zainteresować.
Bo mimo wszystko mamy wspólnych znajomych.
I praktycznie wszystko mi o nim przypomina.
No ale co dziwnego. Jak mogłoby nie przypominać po tak długim czasie ze sobą?
Gdzie ja miałam wtedy oczy…
Pewnie tam gdzie zawsze gdy jestem zakochana…
Nie chce go widzieć.
A jednak mnie ciągnie.
Dlaczego?
Może dlatego że chce mu pokazać że jestem silna i umiem sobie radzić bez niego?
Że to czego on tak nie lubił, czyli moja samodzielność tak naprawdę była dobrym wyborem?
Może chce mu pokazać, ze jestem szczęśliwa?
Bez niego?
Że umiem?
Że potrafię.
Że można.
Możliwe.
Chce stanąć z nim twarzą w twarz.
By zobaczył.
Że jestem z Tobą.
I że mi jest tak dobrze…
Że jesteś inny od niego…
Mam nadzieję, że tak lepszy jak wydaje mi się teraz.

Przelotna Myśl Numer 3 - TY.

Z dnia  10 lipca 2011.

Wkurzasz mnie.
A nie nawet nie wkurzasz ale miłosiernie irytujesz. Do granic możliwości. Do granic mojej wytrzymałości. Do granic mojej cierpliwości, której i tak, jak zapewne wiesz mam niewiele.
Wkurzasz mnie sobą.
A raczej twoim zachowaniem, czy też stylem bycia.
Wiem, że to u Cb normalne. Całkowicie zdaje sobie z tego sprawę.
Jednak irytuje mnie to.
Że mi nie odpisujesz kiedy ja do Cb pisze.
Albo że odpisujesz, po nie-wiadomo-jak-długim czasie.
A ja odpisuje Ci od razu. Czekam na wiadomość od Cb.
Praktycznie Cie nie znam, ale czekam na to.
Na głupią, tekstową wiadomość.
O obojętnie jakiej treści.
W jakiś chory, pogięty sposób jestem na Cb zła za to że tego wyczekuje !
Doskonale wiem, że nie masz powodów by od razu mi odpisywać, albo pisać sam z siebie.
Wiem to.
I jestem wdzięczna że czasami tak robisz.
Bo wiem, ze nie masz takiego obowiązku.
Że nie musisz.
Że to że ze mną piszesz jest tylko i wyłącznie Twoją dobrą wolą.
Że czasami masz mnie dość.
Jednak w kolejny, nie zrozumiały dla mnie sposób ja nie mam Cb dość.
Lubię Cie.
I możliwe, że po prostu nie jestem przyzwyczajona do tego, że ktoś kogo lubię tak ze mną się porozumiewa.
I mój okropny charakter krzyczy „ta zniewaga krwi wymaga!”.
Czasami mam dość samej siebie.
Własnej logiki, rozumowania.
Teraz też.
Chce Ci przekazać treść tej wiadomości.
Ale równocześnie nie chce byś to czytał.
Bo nie mam pojęcia jak to odbierzesz.
I wole się nad tym nie zastanawiać.
Gapie się na te głupią wordowską stronę i myślę czy Ci to wysłać czy nie.
Wale w klawisze starając się wyładować wszystkie emocje związane z Tobą właśnie w nią.
Czuje się jak bohaterka anime. xD
Nawet to zabawne.
Nie wyśle Ci tego.
Albo wyśle Ci to za równy tydzień.
Gdy wyjadę.
By nie widzieć Twojej reakcji.
Albo to usunę.
Stawiam na usunięcie.
Ale nie mam pojęcia co stanie się przez ten tydzień.
Może w końcu przestane się szczerzyć do telefonu za każdym razem gdy widzę wiadomość od Cb.
Za szybko przywiązuje się do ludzi.
A do Cb przywiązałam się już teraz.
Nastąpiło to stanowczo za szybko.
Nic o Tobie nie wiem.
Chce się Ciebie spytać o tyle rzeczy.
Ale nie chce byś odpowiedział, że nie chcesz o tym gadać.
Albo, że nie musze o tym wiedzieć.
bądź coś innego…
Whhraaaw! Jakie życie jest pogięte…



Na szczęście jest też cholernie pasjonujące, ciekawe i zabawne…