Z dnia 24 sierpnia 2011
Siedziała pod drzewem. W rękach trzymała książkę, jedną z kilkudziesięciu które posiadała w swoich zbiorach. Starała się skupić na treści, ale nic nie rozumiała. Co i rusz wracała wzrokiem do początku zdania, zdając sobie sprawę że w ogóle nie jest skupiona na tekście.
Siedziała pod drzewem. W rękach trzymała książkę, jedną z kilkudziesięciu które posiadała w swoich zbiorach. Starała się skupić na treści, ale nic nie rozumiała. Co i rusz wracała wzrokiem do początku zdania, zdając sobie sprawę że w ogóle nie jest skupiona na tekście.
Zdenerwowana cisnęła książkę na trawę obok siebie. Popatrzyła chwilę na otaczający ją krajobraz po czym znów wzięła książkę, wiedząc, że i tym razem nic nie rozumie.
Niestety tak działała na nią złość. A była wściekła.
Zaczęła jeszcze raz od tego samego akapitu. W połowie trzeciego zdania westchnęła głośno i zamknęła książkę.
Popatrzyła chwilę na swoje buty. Na refleksy światła prześwitujące przez liście drzewa o które się opierała.
Jednak myślała o czym innym. O powodzie swojej złości.
Pozwoliła by gniew wypełnił ją, chociaż dobrze wiedziała ze nie powinna tego robić.
To mogło się źle skończyć.
Jednak nie mogła powstrzymać swojej złości. Tym bardziej ze była wściekła na swoich „przyjaciół”.
Było ich kilku. Lubiła ich. Wręcz uwielbiała, gdyż wyrywali ją z pustki i otępienia nazywanej potocznie „samotnością”.
Spędzała z nimi mnóstwo czasu. Śmiała się, wygłupiała, dobrze bawiła.
Słuchała ich. Uwielbiała ich słuchać.
Lecz gdy ona miała coś do powiedzenia. Oni nie słuchali jej.
Takie odnosiła wrażenie.
Możliwe, ze po prostu nie mówiła interesujących rzeczy.
Ale ona uwielbiała mówić. Potrzebowała kogoś kto by jej wysłuchał.
Opisu jej dnia, głupot które się wydarzyły.
Historii kłótni z rodzicami, bądź tego jak spadła ze schodów.
Jednak…
Nikt jej nie słuchał.
I mimo iż była pośród nich,
W głębi znów była samotna.